Ludzie, którzy sadzili drzewa

Prawie pół wieku temu, w 1971 roku, w Oregonie powstała pierwsza brygada Kooperatywy Hoedad. Stworzyli ją ludzie, których dzisiaj może nazwalibyśmy aktywistami ekologicznymi. Oni siebie tak nie nazywali. Po prostu sadzili drzewa.
Zorganizowali się w niewielkie spółdzielcze brygady. Bez szefów, bez hierarchii. Wspólnie wynajmowali się do pracy przy ponownym zalesianiu poręb, pozostałych po rabunkowej wycince górskich lasów Oregonu.
Po dwóch latach pracy, w 1973, pierwsza leśna brygada Hoedads była gotowa do ekspansji. Na spotkanie zwołane niedaleko miasta Eugene przybyło około 200 ludzi poszukujących pracy w przemyśle leśnym. To, co usłyszeli, nie było dokładnie tym, czego się spodziewali. Gary Rurkun tak wspomina na łamach The Next Whole Earth Catalog:
Brodaty leśny typ o potężnej postaci i takimże głosie zwołał nas wokół siebie, żeby porozmawiać. On i jego koledzy sadzili drzewa jako jedna ekipa już od kilku lat i naprawdę lubili pracować jako kooperatywa, w odróżnieniu od komercyjnych operacji sadzenia drzew z brygadzistą i pracownikami na godzinę. Dalej wyjaśniali dlaczego sadzenie drzew w ramach spółdzielni jest dobre zarówno dla portfela, jak i dla naszej duszy. Ci chłopcy nie chcieli tylko cieszyć się swoją firmą, być new-age’owymi przedsiębiorcami. Nie chcieli wynająć pracowników spośród zgromadzonych. Obiecali, że zdobędą dla nas kontrakty, o ile sami zorganizujemy się w samorządne brygady spółdzielcze, takie jak ich załoga. Wyjaśnili, jak zorganizować zespół, konieczność posiadania pieniędzy, pojazdów i sprzętu, wybór skarbnika, zasady rządzenia się załogi, regulamin itp. Przekazali nam wiele informacji na temat tego, jak mielibyśmy ze sobą pracować.
Do czasu rozwiązania kooperatywy w 1994 roku Hoedads nie tylko zmienili oblicze przemysłu leśnego w Oregonie (między innymi przez organizację brygad częściowo i całkowicie kobiecych).
Stali się także wzorem wdrażania hipisowskiej kultury radykalnej demokracji i kooperatyzmu z codzienną praktyką pracy zarobkowej.
Dzisiaj, gdy coraz więcej ludzi jest świadoma, jak ich codzienna praca niszczy Ziemię, przypomnienie tradycji kooperatyw leśnych z Oregonu może wskazać nam drogę ku praktycznemu zaangażowaniu w regenerację środowiska — nie jako zajęcie „po godzinach”, ale jako pełnowymiarowe źródło utrzymania.

Co o tym sądzicie?